Niektóre historie zaczynają się od wielkich sukcesów. Ta zaczyna się od... rozgrzanego wosku.
Kiedy Malwina Ewa Mikicka z Rudy (gm. Gidle) pisze kolejne pisanki, ogień i wosk stają się jej codziennymi narzędziami. Wystarczy chwila nieuwagi – raz podczas pracy było naprawdę blisko pożaru.
Tak wygląda życie kobiety – właścicielki strony na Facebooku: ludowianka.pl, która od lat udowadnia, że prawdziwe rękodzieło nie powstaje według gotowych schematów. Powstaje z cierpliwości, pasji i ogromnego serca.
W jej domu, kuchnia dawno przestała być tylko miejscem przygotowywania posiłków. To tutaj rozgrzewa się wosk, powstają kolorowe kompozycje, suszą się naturalne barwniki, a zwykłe jajko zamienia się w małe dzieło sztuki.
Każda pisanka ma swoją historię.
Każdy wzór znaczenie.
I nic nie jest przypadkowe.
Dlatego czasem trudno uwierzyć, że Malwina jest osobą niepełnosprawną ze znacznym stopniem niepełnosprawności właśnie ze względu na wzrok. Sama Malwina mówi, że wzrok rzeczywiście odgrywa tu kluczową rolę i czasami pisze te pisanki nie widząc tego co pisze.
Twórczość Malwiny to znacznie więcej niż wielkanocne ozdoby. To próba ocalenia dawnych tradycji i technik, które w wielu miejscach Polski zostały już zapomniane. Jako jedyna w Polsce odtworzyła zaginione wzory pisanek Jagny z „Chłopów” Władysława Reymonta. Praca ta została zauważona i opisana m.in. przez Łódzki Dom Kultury, Regionalne Muzeum im. S. Sankowskiego w Radomsku i Gminny Ośrodek Kultury i Sportu w Kobielach Wielkich.
Szczególne miejsce w jej twórczości zajmują jednak pisanki wołyńskie. To dla niej nie tylko rekonstrukcja dawnych wzorów, ale również osobista podróż do rodzinnych korzeni. Jej babcia od strony mamy pochodziła z Wołynia, dlatego Malwina z ogromną pieczołowitością odtwarza nie tylko wzory charakterystyczne dla tego regionu, ale także te przedwojenne. Dzięki temu zachowuje pamięć o miejscu, ludziach i tradycjach, które mogłyby bezpowrotnie zniknąć.
W rodzinnym domu Malwina od dziecka robiła kroszonki, czyli jajka zdobione techniką rytowniczą. Kroszonki wykonywał także jej tata i dziadek od strony mamy, ale to Malwina zaczęła, jako jedyna w Polsce, wykonywać z kroszonek biżuterię oprawiając misternie wyryte na skorupce jajka kurzego kwiatowe wzory.
Oprócz biżuterii z kroszonek Malwina wykonuje także biżuterię z pisanek pisanych woskiem – nawet na 1,5cm jajeczkach papużki falistej, których skorupka jest tak cienka, że wystarczy lekkie dotknięcie igłą, a już robi się dziura. Na tę biżuterię Malwina dostała Certyfikat Najwyższej Jakości wydany przez Ogólnopolski Cech Rzemieślników Artystów, w którym jest zrzeszona od grudnia 2025 roku.
Jej pasja nie kończy się na pisankach. Jako jedna z nielicznych osób nadal wypieka tradycyjne opłatki przy użyciu dawnych żelazek, a następnie tworzy z nich przestrzenne dekoracje zwane „światami” – wyjątkową formę polskiej plastyki obrzędowej. Przywraca także klimat dawnych lat, wykonując ręcznie dawne ludowe ozdoby choinkowe inspirowane oraz te postaciami z bajek okresu PRL.


Technika batikowa, którą wykorzystuje przy zdobieniu pisanek, wymaga ogromnej precyzji. Rozgrzany wosk, narzędzia i chwila nieuwagi mogą zniszczyć efekt wielu godzin pracy. Tu nie ma miejsca na pośpiech. Liczy się pewna ręka i spokojna głowa.

Choć tworzy w niewielkiej miejscowości, jej prace prezentowane były na wystawach w Polsce i za granicą. O jej działalności pisała prasa, a jej twórczość gościła także w radiu i telewizji.
Obecnie pracuje nad autorską książką poświęconą naturalnym barwnikom wykorzystywanym do barwienia pisanek.
Jednak największą wartością jej pracy nie są same przedmioty. Malwina od lat angażuje się społecznie. W tym roku stworzyła Wielkopostną Szkołę Pisanki i Plastyki Obrzędowej Online przekształconą później w Całoroczną Szkołę Pisanki i Plastyki Obrzędowej Online, a cały dochód z zajęć przeznacza na leczenie małego Adasia Iwanejko, który walczy z dystrofią mięśniową Duchenne'a i dla którego także organizuje w gminie Gidle wraz z Gidelską Grupą Wolontaryjną RAZEM DLA ADASIA IWANEJKO zbiórki, kiermasze, festyny.
Jej historia pokazuje, że tradycja może być czymś więcej niż wspomnieniem przeszłości.
Może łączyć pokolenia.
Może pomagać.
Może zmieniać życie.
Bo czasem wystarczy odrobina wosku, jedno jajko i ludzkie ręce, aby ocalić kawałek historii.
Zobacz także
Niektóre historie zaczynają się od wielkich sukcesów. Ta zaczyna się od... rozgrzanego wosku.
"Chełm, góra w ziemi Sieradzkiej, inna od poprzedzającej, cała skalista, nad wsią tegoż nazwiska, niedaleko miasteczka Przedborza, tak wysoka, że z niej w dniu jasnym widać Sandomierz, Olsztyn, Miechów, Częstochowę, Piotrków, Łysą Górę i wiele miasteczek. Na niej kościół zmurowany przez Piotra pana na Skrzynnie, i siedmią rowami głębokiemi obwiedziony."